Pogadajmy o weselu I

m-20

Jak pewnie wiedzą niektórzy z Was, jestem świeżo upieczoną mężatką. Nasza przygoda z organizacją ślubu i wesela wiązała się z wieloma trudnościami, dlatego postanowiłam poruszyć ten temat na blogu. Może ktoś z Was skorzysta z naszych podpowiedzi i błędów. Co jakiś czas będą pojawiały się posty o ślubnej tematyce.

W czasie czytania postu proponuję posłuchać tej piosenki [KLIK].

Przede wszystkim, wymyśliliśmy sobie ślub na Mazurach, co pewnie nie dziwi tych z Was, którzy znają naszego bzika na punkcie polskiej wsi. Niestety, rodziców nie do końca zachwycił nasz pomysł. Przecież nikt z nas z TYCH MAZUR nie pochodzi!!! Mieliśmy momenty zawahania… Nawet oglądaliśmy kilka miejsc w okolicach Warszawy, w których moglibyśmy zorganizować przyjęcie. Teraz, patrząc z perspektywy czasu, bardzo cieszymy się, że nie ulegliśmy tej presji i zostaliśmy przy swoim.

m-3

Z perspektywy trzech miesięcy po, mogę z czystym sumieniem powiedzieć: najważniejsze jest, aby wszystko w tym dniu było „po naszemu”. Nie ma sensu iść na żadne ustępstwa. Jedyne, czego będziemy żałować, to właśnie to, z czego zrezygnujemy pod naciskiem innych osób.

Udało nam się zrealizować wiele ślubnych pomysłów. Niewiele jest rzeczy, których żałuję. Wzięliśmy ślub na mazurskiej wsi, w jednym z najstarszych kościołów, do ślubu pojechaliśmy samochodem terenowym, a ja zamiast tiulu i świecącego poliestru miałam na sobie naturalny jedwab i świeże kwiaty.

Jednak żałuję jednej rzeczy. Co prawda, nie jest ona wynikiem nacisku innych osób, a zwykłej oszczędności. Teraz już wiem, że wesele samo w sobie jest drogą inwestycją i oszczędzanie nie idzie z nim w parze. Całość dekoracji sali weselnej zostawiliśmy w rękach Właścicielki. Była to opcja o wiele tańsza, florystki potrafią liczyć sobie za dekorację nawet kilka tysięcy (!), a my zapłaciliśmy jedynie 300 zł. Szkoda, bo gdybym zastanowiła się dłużej, pewnie nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała. Właścicielka miała mnóstwo innych spraw na głowie w dniu naszego wesela i nie przyłożyła się do dekoracji tak bardzo, jak ja bym sobie tego życzyła.

m-58

Ślub i wesele to jedne z ważniejszych wydarzeń w Twoim życiu, nie pozwól więc, aby to rodzice decydowali o wzorach na zaproszeniach i kolorze Twoich butów. Znam Panny Młode, które miały na sobie różowe szpilki pomimo gorących uwag swojej Mamy i były najszczęśliwsze pod słońcem. Między innymi dlatego, że postawiły na swoim i dobrze czuły się same ze sobą. Nawet najpiękniejsza suknia ślubna nie sprawi, że będziesz szczęśliwa tego dnia, jeśli nie będzie ona częścią Twojego stylu.

Czas przed weselem jest bardzo trudny, wiem to. Łatwo zgodzić się na ustępstwa. Przychodzi moment, kiedy jest nam już wszystko jedno i przystajemy na opcję naszej Mamy. Jednak nie warto. Chociaż może być trudno, pamiętaj, że nikt nie ma prawa odebrać Ci tego wydarzenia.

Wszystkie zdjęcia w tym poście są autorstwa Tarasa Kovalchuka. 

A jak było u Ciebie? Udało Ci się postawić na swoim, czy przystałaś na propozycje rodziców? A może jesteś Narzeczoną i jeszcze wszystko przed Tobą? Napisz, z chęcią poznam Cię bliżej i wymienię się doświadczeniami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s