Mam bałagan i co z tego?

dsc_0051

Piosenka na dziś [KLIK].

Pochodzę z bardzo czystego domu. Moja Mama uchodzi w towarzystwie przyjaciół i rodziny za Perfekcyjną Panią Domu. Zawsze posprzątane, uprane, ugotowane. Za czasów, kiedy mieszkałam z rodzicami, podłogi myło się co najmniej (!) raz w tygodniu, a odkurzało raz dziennie.

Wyrosłam w poczuciu, że prawdziwy dom to taki, w którym zawsze wszystko jest poukładane, a Gospodyni, której to nie wychodzi, jest do niczego.

Właściwie cały czas staram się walczyć z tym przekonaniem, co nie zawsze mi się udaje. Bywają takie sytuacje, kiedy odwiedzają nas znajomi, a ja mam do siebie wyrzuty, ponieważ nie zdążyłam odkurzyć. Zamiast cieszyć się chwilą i myśleć o miłym spotkaniu, skupiam się na kępkach kurzu pod szafą. Pomimo tego, że wolę przeczytać książkę, niż myć okna raz w tygodniu, wciąż czuję presję, że powinno być inaczej.

Działa to oczywiście w dwie strony. Zwykle, gdy u kogoś jesteśmy, zwracam uwagę na czystość. Staram się nad tym panować jak mogę, bo sama nie lubię, kiedy ktoś ocenia mnie na podstawie czystości łazienki, ale nie zawsze mi się to udaje.

Chciałabym umieć powiedzieć: mam bałagan i co z tego?

Też czujecie tę presję ‚powinnaś mieć zawsze czysto’, czy to ze mną jest coś nie tak?

dsc_0056

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Mam bałagan i co z tego?

  1. Pełen podziw dla Twojej mamy 😉 To nawet u mnie w domu nie było tak wysprzątane!

    Ja dzielę porządek w domu na dwie kategorie – ogólny bałagan z powodu porozrzucanych rzeczy, z czym dość skutecznie udało mi się wygrać, kiedy z mężem rozplanowaliśmy sobie co, gdzie ma swoje miejsce. Teraz wystarczy cokolwiek odłożyć na swoje miejsce – zajmuje to na ogół 5 sekund, a dzięki temu nie ma wrażenia bałaganu cały czas.
    Druga kwestia to sprzątanie czy czyszczenie takiego klasycznego brudu – kurz, okruszki, odkurzanie etc. I tutaj mam większą tolerancję 😉 Może nie do tego stopnia, że zniosę okruszki na stole (ich zgarnięcie też zajmuje 5 sekund), ale mogę przeżyć dwa dni dłużej z kurzem w kącie podłogi. Tego typu sprzątanie mamy raz w tygodniu, na ogół w czwartek wieczorem, dzięki temu na weekend jest wszystko ogarnięte i czyste.
    A, jedną fajną rzeczą na te koty kurzu na podłodze, bo oprócz zachlapanego lustra to najbardziej zawsze u nas widać, jest zmiotka na długiej rączce – dzięki temu nie trzeba wyciągać odkurzacza, zmiata się najgorsze fragmenty podłogi dość wygodnie, bo nie trzeba się schylać i człowiek od razu spokojniejszy 😉

    I mimo tego, że samej zdarza mi się oceniać stan wysprzątania u znajomych :p, to jednak uważam, że dom jest od mieszkania, a nie od sprzątania. Dlatego okna myję jak mi się przypomni 😉

    Polubienie

    1. Oj tak, bałagan w domu zdecydowanie dzieli się na dwa rodzaje 🙂 Ja niestety nie potrafię panować nad odkładaniem rzeczy na miejsce. Jakoś zawsze próbujemy, postanawiamy, ale nic z tego nie wychodzi… do następnego razu. Może w końcu się uda 🙂

      Moje hasło na dziś (po odkurzeniu i ogólnym ogarnięciu :)): dom jest od mieszkania, a nie od sprzątania!!! 🙂

      Dobrego dnia!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s