Mam bałagan i co z tego?

dsc_0051

Piosenka na dziś [KLIK].

Pochodzę z bardzo czystego domu. Moja Mama uchodzi w towarzystwie przyjaciół i rodziny za Perfekcyjną Panią Domu. Zawsze posprzątane, uprane, ugotowane. Za czasów, kiedy mieszkałam z rodzicami, podłogi myło się co najmniej (!) raz w tygodniu, a odkurzało raz dziennie.

Wyrosłam w poczuciu, że prawdziwy dom to taki, w którym zawsze wszystko jest poukładane, a Gospodyni, której to nie wychodzi, jest do niczego.

Właściwie cały czas staram się walczyć z tym przekonaniem, co nie zawsze mi się udaje. Bywają takie sytuacje, kiedy odwiedzają nas znajomi, a ja mam do siebie wyrzuty, ponieważ nie zdążyłam odkurzyć. Zamiast cieszyć się chwilą i myśleć o miłym spotkaniu, skupiam się na kępkach kurzu pod szafą. Pomimo tego, że wolę przeczytać książkę, niż myć okna raz w tygodniu, wciąż czuję presję, że powinno być inaczej.

Działa to oczywiście w dwie strony. Zwykle, gdy u kogoś jesteśmy, zwracam uwagę na czystość. Staram się nad tym panować jak mogę, bo sama nie lubię, kiedy ktoś ocenia mnie na podstawie czystości łazienki, ale nie zawsze mi się to udaje.

Chciałabym umieć powiedzieć: mam bałagan i co z tego?

Też czujecie tę presję ‚powinnaś mieć zawsze czysto’, czy to ze mną jest coś nie tak?

dsc_0056

Reklamy