Norwegia – biegówki, śnieg i renifery

dsc_0479

Do posłuchania na czas czytania postu [KLIK].

Nadszedł czas długich jesiennych wieczorów, wełnianych swetrów i ognia w kominku, dlatego postanowiłam zabrać Was w podróż do kraju reniferów, biegówek i śniegu. Mowa o tytułowej Norwegii, oczywiście. Do kraju elfów wybraliśmy się ubiegłej zimy. Marzył nam się domek z widokiem na góry, tony śniegu i narty. Mój ówczesny Narzeczony, teraz Mąż, nie był na urlopie od ponad roku i chcieliśmy wykorzystać ten zimowy do granic możliwości.

Zaszyliśmy się na dwa tygodnie we wsi, około 200 km na północ od Oslo, w domku z naszych snów. Poszukując chałupy na wynajem mieliśmy z góry ustalone oczekiwania. Nie wyobrażaliśmy sobie pobytu bez: sauny, wielkiego okna z widokiem zapierającym dech, kominka i dobrze wyposażonej kuchni. W gratisie dostaliśmy własną wiewiórkę na podwórku, najwygodniejszą kanapę pod słońcem, hektary pól zasypanych śniegiem i popsuty rozrusznik w naszej starej skodzie (którą się tam wybraliśmy).

Wakacje nie muszą kojarzyć się ze zdjęciami w bikini pod palmą. Można odpocząć też tam, gdzie zamarzają samochody. Uwielbiam wspominać wieczory przy kominku, wcinanie świeżo upieczonego chleba, czy chałki, dokarmianie wiewióry i kilometry przebyte na biegówkach. Było strasznie, kiedy nie odkręcaliśmy ogrzewania w samochodzie w obawie przed zamarznięciem silnika. Było śmiesznie, kiedy odpalaliśmy auto popychając je z górki, bo wymiana rozrusznika w Norwegii okazała się kosztować dokładnie tyle, ile wart jest nasz cały samochód. Było zimno, gdy trasa biegowa miała liczyć 7km, a ostatecznie liczyła 30. I wreszcie było przyjemnie wylegiwać się w gorącej saunie pachnącej tymiankiem i bazylią.

dsc_1048
Poranki były tylko dla mnie i gór.
dsc_0170
Ciasto drożdżowe nigdy wcześniej nie wyrastało tak spektakularnie.
dsc_0873
Domowy, świeży chleb i planowanie wędrówek.
dsc_0255
Z domkiem marzeń.
dsc_1001
Powroty. Pięć lat później w tym samym miejscu.
dsc_0902
W krainie śniegu.
dsc_0074
Widok, dzięki któremu nie zabiłam Bartka za to, że wdrapaliśmy się tak wysoko.
dsc_0370
Chałka i kabanosy na szlaku zawsze spoko.
dsc_0238
Tak wyglądała część naszej 30km trasy, która wydawała się nie mieć końca.
Reklamy