Środy z Osiecką IV

dsc_0568

Piosenka na dziś [KLIK].

Dzisiaj inaczej, bo nie wiersze, a pamiętniki. Fragment z Dziennika Agnieszki Osieckiej z roku 1949 (Pani Agnieszka miała w tym czasie 13 lat):

W sobotę bawiliśmy się u mnie. Z dziewczynek była Ewa, Baśka P[awlak] i ja. Gdy Baśka już miała wyjść, przyszła Asia. Moi goście bawili się doskonale. O sobie nie mogę tego powiedzieć. Jurek R[ajski] ma znowu swój ‚humor’ i gniewa się na mnie (a może ma mnie dosyć, to był taki wesoły, króciutki romansik-przygoda! {Jak to błaho brzmi, a przecież to są właśnie te najważniejsza dni. Poważnie}). Zachowywał się jednak bardzo dobrze, był wprost diabelsko wesoły i „wygadany”, i tańczył cudownie (tylko starał się ze mną jak najrzadziej {właśnie, zaczęło się}). Ewa twierdzi, że tylko dlatego ona z nim ciągle tańczyła, że Jurek się „chwilowo na mnie gniewa”. Oby tak było! Ale tak na pewno nie jest, Jurek ma już mnie dosyć, a ja nie czuję się w stanie „zdobywać” nikogo, bo nie mogę prowadzić podwójnej gry Jurek-Janek, a tak, niestety, wychodzi. Ani rusz nie mogę się zdecydować na żadnego z nich (To naprawdę konieczne!)!. Dzisiaj, co prawda, jestem znowu w stanie owej (ale bardzo spokojnej tym razem) depresji i pozostaję przy Janku, ale nie kłamiąc przed samą sobą, to naprawdę nie wiem (Aha! 23 X ’52). Żeby Janek był tu, przy mnie, rozumiał mnie, rozmawiał ze mną, byłabym dla niego gotowa na wszystko (chociaż i teraz jestem!). Ale gdy spojrzę, jaka trudna droga wiedzie do porozumienia z nim! Popełniłam jeden błąd nie do naprawienia – z żali, że nic mi z moich „rozhomorów| z Jankiem nie wychodzi, udaję potem obojętną, al nie milczę, tylko opowiadam o nim, wyśmiewam się z niego.

Dla mnie ciekawe jest czytanie tej młodej Osieckiej. Tak innej, tak różnej od tej znanej światu. Z jednej strony to nieładnie zaglądać do czyichś pamiętników, ale z drugiej to tak niesamowite móc patrzeć, jak kształtowała się osobowość. Jak dorastała autorka tak wspaniałych tekstów.

Trzymajcie się ciepło tego jesiennego wieczoru.