Środy z Osiecką V

dsc_0593

Piosenka na dziś [KLIK]

Ta nadzieja…

Co mnie zabija, to nadzieja,

jej wątły krzyk i śpiew, i szept,

– ściga mnie po wsiach, knajpach, kniejach,

wzywa na szlaki szczęść i bied.

Gdybym umiała – choć w niedzielę –

jak starzec, co nie pragnie już,

na ławce zasiąść po kościele

i nie śnić snów, nie wróżyć wróżb…

Gdybym umiała się zatoczyć

jak pijak, co pod auto wlazł,

zabłądzić, zemdleć, zamknąć oczy, zapomnieć

tamten brzeg i las…

Gdybym umiała, choćby w kinie,

gdy serce nagły przetknie ból,

pomyśleć sobie: „Nic to, minie…

Przed nami jeszcze tyle ról”…

Gdybym umiała, choć dla sportu,

wśród naszych dawnych, ślicznych plaż

nie drętwieć jak na sali tortur,

dlatego że ten brzeg – nie nasz?…

Gdybym umiała… Lecz nie umiem…

A w końcu to zwyczajna rzecz…

Choć widzę jeden – dwa w rozumie.

Nadziejo, Chmuro, nie idź precz.